Zaśnij i już nigdy więcej nie śpiewaj duszo zatracona,
co wydarta mroku, ku światłu wzlatać chciałaś
wbrew losowi swemu, zaśnij, niech słów twych nie słyszę,
ni też tej pieśni owej, wyrwanej obłokom, zamilcz.
Kto ciemnej gwiazdy urokiem zwabiony, na wskroś przeżarty
jadem samotności, znikomej szansy, czystości welony,
nie doświadczywszy, odejdzie pierwszy,
pamiętając zaśnie i już nie zechce powrotów ku prawdzie.
Zrodzony buntem, przeznaczeniem śmiały, aniołom czoła
schylić nie podoła, zmierzywszy biel skrzydeł zastojałych
zadrwi z wzniosłości, radością zakrwawi,
splami czernią dłonie, czułością wygaśnie.
Zaśnij więc ma duszo, cóż nam ludzkie brzemia
i nic ze szczęścia, złudą malowane, odejdą w nicość,
skruszmy mur więzienia, odejdźmy tam, gdzie poległy tamy
i horyzonty płoną od wejrzenia, gdzie wzrok nie sięgnie.
Gdzie się brzegiem nicości, otarwszy o radość, przechodzi
swobodnie, nie krzyżując dłoni, gdzie słów zbytkiem rozebrane
mienie, nie maszkarą zakwita, nie przyrzeka kłamiąc,
zaśnij i już nie powracaj, nie wołaj głuszą zbędnego istnienia.
Dodaj komentarz
Brak komentarzy.

