Nie chciałam zapomnieć, uwierz,
tak jakoś życie zagrało,
nie chciałam wpisać do wspomnień,
tego, co żyć jeszcze miało.
Zimny blat stołu rozgrzewa,
umarłych myśli pieśń życia,
jasnością czerni zdumiewa,
trzymając czek bez pokrycia.
Nie chciałam zabijać marzeń,
nigdy niczego nie chcę,
z uśmiechem czekałam zdarzeń,
w próżności co serce łechce.
Jesień szarugą stęskniona
umyła okna błękity
i własnym smutkiem zraniona,
zapada w kolejne świty.
Nie chciałam nigdy być sobą,
nie chciałam, nie chciałam, nie chciałam,
zmrożonych spojrzeń królową,
w królestwie westchnień się stałam.

